← Wstecz Harupa
2026-06-10RU EN UA BY PL

My Architect, część 7: Obsidian, Claude Code docs i OpenClaw — notatki z pola

Seria o My Architect byłaby nieuczciwa bez tej części. Nie wymyśliłem problemu pamięci projektu w próżni — latami rozwiązywałem go cudzymi narzędziami. Sam piszę systemy agentowe, więc nie próbowałem tego wszystkiego z ciekawości: każde narzędzie mierzyłem jednym pytaniem — co daje mojej produktywności w realnych projektach. Oto notatki z pola. I dla uczciwości disclaimer: My Architect to mój projekt, poprawkę na to zróbcie sami.

Obsidian: kultura, nie narzędzie

Technicznie Obsidian to folder plików markdown z grafem linków i pluginami na wierzchu. Dla inżyniera, który ma git, IDE i grep, to dokładnie ta sama wiedza w dokładnie tej samej stercie plików, tylko z ładnym grafem i nalotem patosu wokół „second brain".

Nie potępiam tych, którzy nim żyją, i oto dlaczego: prawdziwa praca Obsidiana nie jest techniczna, tylko kulturowa. Wprowadza nietechnicznych ludzi w świat markdown-centryczny: osoby, które nigdy nie otworzą terminala, zaczynają pisać płaski tekst z linkami, posiadać swoje dane lokalnie i myśleć strukturą. To dobra praca. Po prostu to nie jest praca „prowadzenia projektu".

Sufit jest oczywisty: wiedza w vaulcie leży, ale nie pracuje. Notatka nie ma wykonawcy. Gdybym rozplanował projekt w Obsidianie, byłby to plan, którego nikt nie wykonuje, a z części 6 już wiecie, jak traktuję takie diagramy: życzenie, nie plan.

Claude Code docs: elegancko, ale z ręczną skrzynią biegów

Podejście „CLAUDE.md + docs/*.md w repozytorium" stosowałem od pierwszego dnia Claude Code i ma ono jakość, którą cenię do dziś: wiedza żyje obok kodu, wersjonuje się tym samym gitem i czyta ją zarówno człowiek, jak i agent, bez pośredników. Dla pojedynczego repozytorium to uczciwy, rodzimy dla inżyniera sposób.

Cena też jest znana od pierwszego dnia. Każda nowa sesja zaczyna się od rytuału: doładuj to, przeczytaj tamto, nie zapomnij o tym pliku. Kontekst składa się rękami i to jest overhead, który powtarza się codziennie. Pliki przy tym dryfują: PLAN.md kłóci się z ROADMAP.md, CLAUDE.md tyje do rozmiaru śmietnika — rozbierałem to w części 1. Wiedza jest, struktury nad nią nie ma, a uwagę agenta między dwudziestoma plikami markdown musisz rozdzielać ty.

Ważne zastrzeżenie: samo podejście jest piękne i nie wyrzuciłem go. My Architect dodaje je elegancko: doki pozostały plikami markdown, ale wiszą na węzłach modelu. Agent, biorąc zadanie, dostaje jego doki punktowo przez get_node i get_doc — niczego nie trzeba „doładowywać przed sesją", bo ładowanie stało się adresowe.

OpenClaw: najlepszy magazyn — i lekcja o cudzych przywilejach

OpenClaw to open-source'owy framework agentowy Petera Steinbergera, wystartował w listopadzie 2025 jako Clawdbot i szybko zebrał ogromne community. Trzymałem w nim robocze projekty jako foldery workspace — w duchu Projects z Claude.ai — i jako magazyn pracy był naprawdę dobry: indeksuje, analizuje, odpowiada na pytania o zawartość projektów tak, że szukać rękami prawie nie trzeba było.

Słaby punkt łapałem na styku: między „przeczytał z workspace'a" a „przypomniał sobie z pamięci" był dryf. Pamięć agentowa — pliki, o których agent sam decyduje, kiedy je czytać i aktualizować — żyła własnym życiem i odpowiedź mogła opierać się na przestarzałym zrzucie zamiast na świeżej zawartości folderu. Znośne dla asystenta, złe dla źródła prawdy o projekcie.

A odszedłem z innego powodu, i jest on bardziej pouczający niż techniczny. Cała ekonomia mojego setupu trzymała się na tym, że OpenClaw chodził do Claude w ramach już opłaconej subskrypcji — przez claude setup-token. 4 kwietnia 2026 Anthropic zamknęła subskrypcje Pro/Max dla zewnętrznych narzędzi agentowych: chcesz kontynuować — płać osobno według stawek API. Dla ciężkich użytkowników oznaczało to wzrost kosztów kilkukrotnie, u niektórych — o rząd wielkości. Setup, na którym trzymał się mój codzienny proces, umarł w jeden dzień nie dlatego, że stał się gorszy, tylko dlatego, że zmieniła się cudza polityka.

Lekcję sformułowałem tak: procesu nie wolno budować na cudzym przywileju. Przywilej wydaje się i odbiera bez twojego udziału.

My Architect jest z tej lekcji zrobiony niemal dosłownie: otwarty protokół MCP zamiast prywatnej integracji, własne pliki zamiast cudzego indeksu, a agent — dowolny kompatybilny z MCP, dziś Claude Code, jutro cokolwiek.

Co łączy całą trójkę

Teraz główna obserwacja, dla której powstał ten artykuł. Obsidian, podejście docs i OpenClaw to narzędzia do przechowywania wiedzy: stertą, repozytorium albo indeksem. Wszystkie trzy odpowiadają na pytanie „gdzie leży to, co wiem".

A „prowadzenie projektu z agentem" to inna praca. Potrzebuje nie składu, tylko modelu: hierarchii z poziomami, wymagań z dziedziczeniem, statusów, release'ów — i wykonawcy, który według tego modelu pracuje. Wiedza kontra plan: wiedzę można przechowywać jak się chce, plan musi mieć strukturę i kogoś, kto go wykonuje. Żadne z trzech narzędzi tej pracy nie robi — nie dlatego, że są złe, tylko dlatego, że zatrudniono je do innej.

Jeśli ścisnąć moje notatki do trzech linijek, wyjdzie tak:

A jeśli potrzebny jest projekt, który agent prowadzi tygodniami i nie gubi — potrzebny jest model, a nie magazyn. Jak jest zbudowany — cała ta seria, wypróbować — my-architect.app. Używacie czegoś z tej trójki inaczej — napiszcie, naprawdę ciekawi mnie, jaką pracę wykonują u was.